Pracuję
w Sylwestra, czemu nie jestem przeciwna, bo i tak nie mam żadnych planów.
Bratanek jednego z mieszkańców przynosi fajerwerki, a my wyprowadzamy
wszystkich na zewnątrz, żeby je odpalić. Mieszkańcy są zachwyceni tym małym
pokazem, patrząc na wybuchy świateł na niebie z wielkimi uśmiechami. Potem
wracamy do środka na gorącą czekoladę i piwo korzenne.
Dobrze
radziłam sobie w udawaniu pogodnej i pełnej szczęśliwej energii, ale pod koniec
mojej zmiany, jestem wyczerpana tym wysiłkiem. Helize zauważa jaka jestem cicha
i pyta czy nic mi nie jest.
Zmuszam
się do uśmiechu. – Wszystko okej. Um… mogę zadać ci osobiste pytanie?
Ma
ona dzisiaj szczególnie dobry dzień. Spotyka moje spojrzenie w odbiciu lustra,
kiedy czesze swoje rzadkie siwe włosy. – Cóż, podcierałaś mi tyłek i myłaś
wszystkie moje zakątki, kochanie. Chyba to daje ci prawo do pytania. Mów.
Śmieję
się. – Fu. Okej. Czy… czy kiedykolwiek żałujesz tego, że nie wzięłaś ślubu i
nie założyłaś rodziny?
Wzrok
Helize staje się nagle skryty, jej mina zamyślona. – Nie, nie powiedziałabym
tego – mówi w końcu. – Przeżyłam wiele wspaniałych doświadczeń – zrobiłam
rzeczy, na które myślę, że nie miałabym okazji, gdybym się ustatkowała. Dużo
podróżowałam. Opowiadałam ci o tym, jak leciałam na lotni w Paragwaju?
-
Nie, ale to brzmi jak dobra historia – odpowiadam.
-
W takim razie opowiem ci… - I rozpoczyna niezwykłą historię o jej przygodach w
Paragwaju. Dla odmiany ta historia nie kończy się na jej wylądowaniu w
więzieniu.
Później,
gdy okrywam ją kocem i kołdrą, oczy Helize niespodziewanie nabierają połysku.
-
Czasami zastanawiam się, jak mogłoby być – szepta, jak nachylam się nad nią. –
Rzecz w tym, że… byłam bardzo dumną dziewczyną. Nigdy nie chciałam ryzykować
tego, że mogę zostać zraniona. Czyż to nie zabawne? Byłam gotowa na każdą ekscytującą
przygodę, na którą natrafiłam, ale kiedy doszło do zaryzykowania mojego serca,
to byłam tchórzem. Charlie mawiał… - Chichocze cicho. – Mawiał „Helize,
będziesz żałować, że mi nie wybaczyłaś. Mogłem być największą przygodą twojego
życia”. Oczywiście ostatnim razem jak go widziałam przybrał dziewięćdziesiąt
kilogramów i mieszkał w Arby.
-
Wow – mruczę, poprawiając jej rurkę nosową. – Uchyliłaś się przed kulą.
-
W rzeczy samej.
-
No cóż, Helize – mówię, opatulając ją. – Zawsze będziesz miała mnie.
- Tak…
a jakie było twoje imię, kochanie?
Oczywiście
sobie żartuje. Widzicie, nikt nigdy nie powiedział Helize, że nie jest zabawna.
Wielki błąd.
Jest
świt nowego roku i leżę samotnie w łóżku, pełna żalów. Czy zrobiłam dobrze
zrywając z Zanem? Okłamał mnie. Być może nie wykorzystał mnie, ale również nie
zaufał mi z prawdą. Nawet gdybym mogła mu to wybaczyć, jak dopasowałabym się do
jego życia gwiazdy rocka? Nie potrafiłabym znieść ciągle uganiających się za
nim dziewczyn – musiałabym je pobić. I bycie z nim postawiłoby mnie w
publicznym świetle. Czy dałabym temu radę? Nie, raczej nie. O Boże, mogę
wyobrazić sobie zaskakujących mnie paparazzi, otaczających mnie – i mnie
krzyczącą do nich „penis!”. Potem pojawiłaby się mama i opowiedziała im o
lecie, kiedy jej słodka córeczka dupczyła w cukierni jej babci.
Już
widzę te nagłówki: Aiden Cross Umawiający
się z Dziewczyną z Rodzinną Historią Tourette’a.
Nikt
nie chce oglądać takiego nagłówka. Za długi.
Ta.
Nie byłoby dobrze.
Zatem
bycie w szkole jest do bani – zwłaszcza bez Lauren. Przynajmniej wszyscy są
zbyt zajęci gadaniem o tym, co robili na feriach, żeby plotkować o niej i panu
Jensenie. Mam dość krzyczenia o to na wszystkich. Jakby to pierwszy raz
nauczyciel przespał się z uczennicą w Hidden Cove. Nie jest to nawet piąty raz,
jeżeli plotki o pannie Goolihan i Edwardzie Alva są prawdziwe.
Och,
krąży nowa plotka, że mój alfons, handlarz narkotyków, kupił mi Bentley’a. Ja
sama mogłam ją nieumyślnie zacząć, kiedy ta smarkata suka cheerleaderka Alissa
zapytała, komu musiałam zrobić, żeby zdobyć takie auto. Być może odpowiedziałam
coś o moim tatusiu alfonsie, handlarzu narkotyków. Ale kto tak naprawdę wie,
jak takie rzeczy się zaczynają, prawda?
Jestem
w domu, pracując nad moją książką, kiedy dzwoni mój telefon. Patrzę na ekran z
zaskoczeniem. To Kim.
-
Hej, Kim – odbieram. – Co jest?
Radosny
głos Kim odzywa się głośno i z ekscytacją. – O mój Boże, Violet! Oglądałaś
dzisiaj The Joanna Show?!
-
E, nie. Nie bardzo oglądam…
-
Był w nim Aiden Cross i mówił o tobie! – krzyczy.
-
C-co?! – Cholera jasna! – Co powiedział?!
-
O mój Boże! Nagrałam go – musisz przyjść i obejrzeć!
-
Co on powiedział?!
Już
biegam wokoło, szukając moich butów, podczas gdy Kim piszczy mi do ucha.
-
Musisz przyjść i zobaczyć sama. Violet! Jestem taka podekscytowana! On jest
taaaaaki gorący!
-
Wiem! – odkrzykuję. – Mogę pojechać po Lauren i ją też zabrać?
-
Oczywiście! O mój Boże!
W
drodze piszę do Lauren, żeby dać jej znać, że po nią jadę. Ledwo co otwiera
drzwi, kiedy już wyciągam ją z mieszkania za ramię. Jestem strasznie
roztrzęsiona, ledwie mogę prowadzić. Zane o mnie mówił?! W programie emitowanym
na cały kraj! Co powiedział? O Boże – czy wydał moje imię?! Co on sobie myślał? Albo mówił o jakiejś innej
lasce, a Kim jest tylko zdezorientowana? Grrr, jeśli tak.
Matt
otwiera drzwi, kiedy podnoszę rękę, żeby zapukać. Jestem tak mocno wytrącona z
równowagi, że prawie stukam pięścią w jego czoło.
Wygląda
na zaskoczonego moim widokiem. – Violet! Co ty…?
-
Ta – mamroczę, praktycznie odpychając go na bok.
Ciągnę
Lauren do środka i dostrzegam Kim podskakującą na szczycie schodów. Jej oczy
błyszczą z podekscytowaniem, jak pokazuje nam machnięciem, żebyśmy weszły.
Biorę
po dwa schody naraz, Lauren idzie za mną o wiele wolniej. To nieuniknione, że
się potknę, ale nie zwalniam tempa.
-
Co on powiedział? – sapię, docierając na górę.
Kim
potrząsa głową, uśmiechając się szeroko. – Nie, musisz to obejrzeć!
-
Poczekaj, powiedz mi tylko – dobrze czy źle? Chodzi mi o to że…
-
Zdecydowanie dobrze. Chodźcie!
Zaprowadza
nas do jej pokoju i siadamy na jej łóżku przed dużym telewizorem z płaskim
ekranem. Kim bierze pilota i naciska parę guzików.
Nie
jestem przygotowana na widok Zane’a nagle pojawiającego się na ekranie. Po
widzeniu go tylko w moich snach tak długo… naprawdę go zobaczenie… jest całkowicie przytłaczające. O Boże, on jest taki zachwycający!
Jako
Aiden Cross, jego męska uroda uderza cię jak fizyczny cios. Wygląda wspaniale i
seksownie w czarnym swetrze z dekoltem w serek i ciemnych dżinsach. Jego
ciemnoblond włosy są idealnie zmierzwione (bez wątpienia uprzejmość jakiejś
zdziry fryzjerki), a błękitne oczy są takie jasne, że wydają się wyskakiwać z
ekranu.
Wszystko
inne znika, jak patrzę na Zane’a (Aidena!) śmiejącego się i gawędzącego z
Joanną, dziwaczną prowadzącą talk show. On jest czarujący i seksowny, a kobiety
na widowni nie mogą przestać krzyczeć i chichotać przy każdym jego słowie.
Boże, nie winię ich.
Słucham
urzeczona, jak Joanna go wychwala, mówiąc o tym jak wiele sprzedał albumów, jak
wiele wygrał Grammy – tymczasem podstępnie dodając pytania o jego życie
intymne. Zane gładko uchyla się od jej pytań, zbywając je śmiechem albo żartem
wyswobadzających się z ciężkich miejsc.
Im
bardziej go obserwuję, tym więcej widzę ducha Zane’a w sławnej gwieździe rocka.
Jego półuśmiech. Sposób, w jakim czasem pociera swoją szczękę, gdy myśli o
czymś innym. To jak przechyla głowę, kiedy jest czymś rozbawiony.
Sposób,
w jakim napinają się mięśnie w jego klatce piersiowej i ramionach, kiedy…
O
wow. Ten obraz pojawił się nie wiadomo skąd. Niegrzeczna Violet. Potrząsając
głową, staram się skupić na wywiadzie.
-
Zauważyłam, że jesteś zajętym facetem – mówi od niechcenia Joanna, uśmiechając
się niewinnie do Zane’a. – Całe te randkowanie musi być ciężkie przy twoim
harmonogramie.
On
opiera się o krzesło, rozluźniony. – Nie bardzo. Właściwie to każdego dnia
byłem w moim studio nagraniowym pracując nad paroma piosenkami. Zaczynam trasę
w październiku, więc przygotowywałem się również na to. Wiem, że do tego
jeszcze daleko, ale nie będzie mnie przez jakiś rok, więc…
-
Mmhmm. – Joanna kiwa głową w zamyśleniu. – A co myśli Alaina o twoim
przebywaniu w trasie tak długo?
Przygryzam
mocno wargę na wspomnienie tej sławnej suki. – Jesteś sadystką, Kim – mruczę.
Ucisza
mnie. – Tylko poczekaj.
-
Nic… - W telewizji Zane pozostaje nieprzenikniony, dalej uśmiechając się. –
Czemu miałoby ją to obchodzić?
-
Bo jest twoją dziewczyną, prawda?
-
Jesteśmy przyjaciółmi.
-
Huh. Okej. – Seksowna prowadząca wypróbowuje inną taktykę, podczas gdy
publiczność chichocze na jej błazeństwo. – Zbliżają się Walentynki.
-
Tak? – Zane zachowuje spokój.
-
Tak. Aiden, jestem pewna, że wszystkie kobiety na widowni chciałyby wiedzieć –
jakie byłoby twoje wyobrażenie idealnej randki Walentynkowej?
Publiczność
krzyczy i klaszcze. Zane patrzy na nich, chichocząc. – Szlag, teraz muszę
powiedzieć coś romantycznego i wymyślnego, co?
-
Niekoniecznie. Powiedziałabym, że to zależy od kobiety. Jak na przykład… Alainy
Skye.
On
spogląda w niebo, jakby po pomoc. – Nie odpuścisz tego, prawda? – pyta
pogodnie.
-
Czy ja znowu wypowiedziałam jej imię? – Joanna potrząsa swoimi ciemnymi lokami.
– Przepraszam. Po prostu wydajesz się być romantykiem. Więc co zaplanowałbyś na
ten wyjątkowy dzień?
Pochylam
się do przodu, chcąc usłyszeć jego odpowiedź. Jakie byłyby nasze Walentynki?
Dla mnie w ten idealny dzień bylibyśmy tylko my, spędzający razem czas –
najlepiej w łóżku.
Zane
waha się przez chwilę. Przed odpowiedzią upija łyk ze swojego kubka. – Dobra,
to zabrzmi naprawdę źle – i nudno – ale sądzę, że chciałbym po prostu spędzić z
nią czas, wiesz? Spędzić cały poranek w łóżku… - Publiczność krzyczy, a on
błyska tym seksownym uśmiechem. – Potem mieć piknik w salonie, tylko ona i ja.
Czas jest dla mnie bardzo cenny i chciałbym być z nią sam, mieć ją całą dla
siebie przez cały dzień. Wiem, że nie jest to wyobrażenie świetnej randki dla
każdej kobiety, ale…
Lauren
odwraca się, żeby na mnie spojrzeć. – Czy on właśnie opisał ten dzień w hotelu
z tobą?
Potakuję,
oszołomiona. – Tak… tak myślę.
-
Pysznie! – piszczy Kim. Całe łóżko podskakuje od jej podekscytowania.
-
Cóż, Aidenie, prawdopodobnie mógłbyś zabrać dziewczynę na śmietnisko, a byłaby
ona podekscytowana. Mam rację, panie? – Joanna puszcza oko szalenie aprobującej
publiczności. – Teraz porozmawiajmy o „niej”. Jak ona wygląda? 170 centymetrów?
Blond włosy, niebieskie oczy? Tatuaż delfina?
Alaina
Sky. Ugh.
Przez
minutę Zane i Joanna patrzą na siebie jak rewolwerowcy w samo południe. Po czym
oboje wybuchają śmiechem.
-
W porządku. – Wciąż chichocząc, Zane lekko wzrusza ramionami. – Tak naprawdę,
Joanno, ma ona około 162 centymetrów, brązowe oczy, długie złocistobrązowe
włosy. Nie ma tatuażu, ale gdyby miała, to pewnie byłby to króliczek.
Czerwienię
się, moje serce nagle łomocze głośno. On
naprawdę o mnie mówi!
Jestem
pewna w dziewięćdziesięciu procentach.
-
Króliczek, Violet? Poważnie?
-
Cii!
-
Wow – mówi Joanna. – To jest bardzo… specyficzne. Opisujesz twoją idealną
kobietę czy dziewczynę?
Zane
uśmiecha się. – Obie.
-
Aww! – mówią jednocześnie Kim i publiczność.
Joanna
pochyla się, opierając brodę na dłoniach. – Powiedz nam więcej.
-
Uch… - Będąc w trudnym położeniu, śmieje się cicho, patrząc na swoje dłonie
leżące na kolanach. – Prawda jest taka, że… bardzo z nią schrzaniłem. Nie
sądzę, że kiedykolwiek mi wybaczy. Więc… sam nie wiem.
Publiczność
znowu wydaje odgłos „aww!”.
-
O nie – mówi ze współczuciem Joanna. – Co zrobiłeś?
Zane
jedynie potrząsa głową z małym uśmiechem tańczącym na jego pięknych ustach. Gdy
ona dalej wpatruje się w niego przenikliwie, tylko się śmieje. – Co? To
wszystko… co mam.
-
Aiden, nie możesz nas tak zostawić!
On
nie odzywa się, nadal uśmiechając się. Te jego boleśnie niebieskie oczy
odwzajemniają jej spojrzenie, odmawiając powiedzenia czegoś jeszcze.
Ostatecznie
Joanna wzdycha. – No dobrze. Mamy już mało czasu. Ale muszę powiedzieć, że
kimkolwiek ona jest, byłaby głupcem, żeby ci nie wybaczyć. Założę się, że
między wami się ułoży.
Zane
wypuszcza cicho powietrze. Zdaje się patrzeć przez kamerę prosto w moje oczy,
kiedy mówi. – Mam nadzieję.
Nie
mogę przestać myśleć o wywiadzie Zane’a. Czy to znaczy, że on wciąż chce ze mną
być? Czy to znaczy, że teraz jest mój ruch? Co ja mam zrobić? Nic się nie
zmieniło. On nadal jest jedną z najsławniejszych twarzy na świecie, a ja
jestem… tylko mną. Powiedzmy, że do siebie wrócimy… potem co? Co się stanie,
kiedy pojedzie na rok na trasę. Będę nieszczęśliwa.
Teraz
jestem nieszczęśliwa. Nie wiem co zrobić. Tęsknię za nim. Straszliwie za nim
tęsknię.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz