Tej nocy nie
mamy wiele snu, więc kiedy nareszcie się budzę, jest już dziesiąta rano.
Rozciągam się, czując cudownie obolała i zadowolona.
Zane pochyla
się i całuje mój goły brzuch. – Chcesz wziąć razem prysznic?
Śmieję się,
okrywając się kołdrą. – Nie, osobno. Jestem trochę… obolała po zeszłej nocy.
-
Przepraszam – mówi, uśmiechając się nieskruszony. – Więc osobne prysznice.
Potem weźmiemy śniadanie. Brzmi dobrze?
Odwzajemniam
jego uśmiech. – Brzmi świetnie.
Gdy wyciągam
ubrania z torby, dzwoni telefon Zane’a. Patrząc gniewnie na ekran, mruczy. – To
praca. Muszę odebrać.
Wychodzi z
pokoju, witając się szorstko z kimkolwiek, kto dzwoni.
Nie mogę
przestać się uśmiechać. Zeszła noc była cudowna. Gdybym mogła budzić się obok
Zane’a przez resztę mojego życia, nie potrzebowałabym niczego innego.
Jeśli
weźmiemy ślub…
Zamknij się,
Violet. Żadnych głupich snów na jawie. Po prostu żyj chwilą.
Potrząsając
głową do siebie, wchodzę do łazienki. Przez jakiś czas moczę się w wannie,
dopóki mój burczący brzuch nie przekonuje mnie do wyjścia i ubrania się.
Ugh,
zapomniałam biustonosza. Oplatam się ręcznikiem, biorę czyste ciuchy i wracam
do sypialni. Upewniając się, że Zane nadal jest pod prysznicem, upuszczam
ręcznik i szukam w torbie czystego stanika.
Nie wzięłam
żadnego? Czemu zabrałam piętnaście par majtek?
O świetnie,
właśnie strąciłam torbę Zane’a z łóżka. I jest otwarta, więc wszystkie jego
rzeczy wysypały się na podłogę.
Podnoszę
torbę i ostrożnie odkładam na miejsce schludnie złożone ubrania. Coś wystaje
spod łóżka. Wygląda jak obszerny rękopis. Zaciekawiona, podnoszę go i odwracam.
Hm. Tytuł to
„Zakochując się w Twoim Duchu”, a pod nim przyklejone są dwie samoprzylepne,
neonowo zielone kartki. Marszcząc brwi, przeglądam eleganckie gryzmoły na
pierwszej kartce:
Aiden,
Rola Logana jest zrobiona dla ciebie! On jest
gwiazdą rocka, który chce prowadzić normalne życie i zapisuje się do liceum,
incognito. Tam zakochuje się w słodkiej i bystrej dziewczynie. Pisarką jest
Jennifer Kingsley i scenariusz popierany jest przez Noah Dickensena! Co więcej,
Chazz mówi, że Alaina zagra, jeśli ty też. Przeczytaj to i powiedz mi, co
myślisz!
Aiden? Co do
diabła? Czytam drugą kartkę.
Miałeś rację, co do zakończenia i tej sceny w
kawiarni. Rozmawiałam z Drew i powiedziała, że jest to do uzgodnienia.
Moglibyśmy omówić zmianę – gdybyś kiedykolwiek odebrał swój cholerny telefon!
Albo może jesteś zbyt pochłonięty swoją rolą, jako „Zane O’Connor” w
Nigdziejowie? Drew potrzebuje odpowiedzi jak najszybciej. Proszę, nie wyłączaj
komórki!!
P.S. Miałeś rację, totalnie cię nie
rozpoznałam! Ciemne włosy i oczy są seksowne!
Dłonie trzęsą
mi się tak mocno, że scenariusz wylatuje z nich i ląduje na dywanie z głuchym
odgłosem.
To nie może
być to, co myślę. Musi być rozsądne wyjaśnienie. Niemożliwe, że Zane jest… niemożliwe.
Portfel
Zane’a leży na komodzie. Nigdy go nie dotykałam – tak naprawdę nigdy nie
przejrzałam żadnych z jego rzeczy. Podchodzę do niego jak we śnie. Muszę parę
razy próbować, żeby po prostu go otworzyć.
Pęk czarnych
kart kredytowych – wszystkie z napisem „Crosswinds Corporation”. Znajduję jego
prawo jazdy – Zane O’Connor. Ale zdjęcie jest niechlujnie zachwycającej
supergwiazdy Aidena Crossa.
Gapię się z
niedowierzeniem na zdjęcie. Wcześniej nie widziałam jego prawa jazdy – po co
miałabym to robić? Przydługie ciemnoblond włosy, te niezwykłe błękitne oczy…
widziałam jego twarzy niezliczoną ilość razy w telewizji, na okładkach
czasopism… na szafce Kim.
W ten sposób
wygląda jak Bill, słabo zdaję sobie sprawę. Farbowanie włosów, szkła
kontaktowe… to wszystko po co? Żeby zbadać rolę do filmu?
Czy tym to
właśnie jest? Czy tym ja jestem? Badaniem? Teraz ma to sens. Zane – Aiden –
wykorzystywał mnie. Oczywiście, że tak. Wiedziałam,
że coś ukrywał i jak idiotka nigdy nie dążyłam do rozwikłania moich podejrzeń.
Ponieważ w głębi duszy mu ufałam.
Jaka ze mnie
idiotka.
Stoję wryta
w miejsce, dopóki dźwięk zakręcanego prysznica nie popycha mnie do działania.
Odkładam portfel Zane’a i scenariusz, po czym z rozgorączkowaniem zakładam
ubrania.
Muszę stąd
wyjść. Nawet nie chcę na niego patrzeć albo być z nim w tym samym pokoju. Muszę
iść.
Chwytam
wszystkie swoje rzeczy, nie martwiąc się czy coś przegapiłam. Buty – gdzie one
są, do diabła?!
Dostrzegam
je pod krzesłem. Biorę je i zarzucam torbę na ramię, biegnąc w kierunku drzwi.
Drzwi
łazienki właśnie się otwierają. Nie zatrzymuję się. Docieram do drzwi, otwieram
je i ostrożnie za sobą zamykam. Nie chcę, żeby wiedział, że wyszłam. Jeszcze
nie.
Z szybko
walącym sercem, jestem zdyszana i kręci mi się w głowie, walę w guzik
przywołujący windę. Drzwi nareszcie się rozsuwają. Gdy naciskam guzik lobby,
słyszę wołanie mojego imienia.
Podnoszę
wzrok i widzę, jak Zane biegnie korytarzem, bez bluzki i butów. Nadchodzi tak
szybko, że może mnie złapać zanim zamkną się drzwi. Walę w kółko w guzik. Drzwi
zamykają się, gdy Zane znajduje się od nich zaledwie na odległość ramienia.
Chyba
płaczę. Gorące łzy bez przerwy spływają z moich oczu, jak opadam na ścianę.
Wyraz jego
twarzy – skonsternowany, poirytowany, trochę zły. On nie wie, że ja wiem.
Nie pamiętam
wyjścia z windy i przejścia przez lobby. Wszystko robi się coraz bardziej
mgliste. Nagle orientuję się, że stoję przed hotelem.
Zatrzymuje
się przede mną niebieskobiałe auto. Otępiale otwieram tylne drzwi i wsiadam do
środka.
- Mogę w
czymś pomóc? – pyta ciemnowłosy kierowca, obracając głowę, aby na mnie spojrzeć.
- Muszę
pojechać do Hidden Cove.
- Proszę
pani, to nie jest taksówka.
Och.
Świetnie.
-
Przepraszam – mamroczę, szybko wychodząc.
Tym razem
upewniam się, że na samochodzie napisane jest, że to taksówka, zanim wsiadam.
Usługi
Taksówkarskie Rico. Cudownie. Siadam na tylnym siedzeniu maleńkiego białego
auta.
- Muszę
dotrzeć do Hidden Cove. Proszę się pośpieszyć – mówię do babcinej kobiety za
kierownicą.
Spogląda na
mnie ze zmarszczeniem brwi przez lusterko. – Hidden Cove, mówisz? To dwie
godziny stąd. Nie wiem czy…
Urywa,
przyglądając mi się mocniej. – To będzie sporo pieniędzy – ostrzega.
- To nic,
mam tyle. Po prostu… proszę jechać!
Zane właśnie
pojawił się za drzwiami. Zauważa mnie, jak odjeżdżamy.
Jest blisko.
Zdołał walnąć w moje okno, zanim moja taksówkarka przyśpiesza i zostawiamy go z
tyłu.
Nie mogę
powstrzymać się od zerknięcia do tyłu. Zane stoi na drodze, oddychając ciężko i
patrząc jak odjeżdżam.
Odwracam się
od jego widoku, zaciskając powieki. Ból w moim sercu jest miażdżący.
- To twój
chłopak? – pyta Babcina Pani. – Co ci zrobił?
- Nic –
odpowiadam, nie otwierając oczu. – Tylko… on jest… nie tym, kim myślałam.
- Oni nigdy
nie są, kochanie.
Ignoruję
ciągłe dzwonienie mojej komórki, powiadamiające mnie, że mam nieodebrane
połączenia i wiadomości. Siedziałam w Internecie, sprawdzając Aidena Crossa.
Według zdjęć i różnych witryn plotkarskich Aiden Cross i piękna młoda aktorka
Alaina Skye są gorącą parą. Boże.
Według jednego artykułu zdjęcie Aidena i Alainy, śmiejących się i obejmujących,
zostało zrobione parę dni temu. Chce mi się rzygać.
Są również
jego zdjęcia z wieloma innymi pięknymi dziewczynami. W klubach, restauracjach…
na czerwonym dywanie. W jednym zdjęciu trzyma rękę na tyłku supermodelki. Jest
na nagłówkach gazet, gdzie obrazują go mającego nowy, seksowny wygląd, gdzie
jest ogolony i ma krótkie włosy. We wszystkich tych zdjęciach ma blond włosy,
oczy mają ten jaskrawy kolor błękitu.
Staram się
wyszukać Zane’a, którego znam w zdjęciach sławnego piosenkarza, ale nie
znajduję go. Szukam kogoś, kto nie istnieje.
Jest mi
strasznie zimno. Moje wnętrzności są zamarznięte, a klatka piersiowa boli.
Reszta mojego ciała jest zdrętwiała. Nie wiem… co ja zrobię?
Przewijam
wiadomości i moje serce podskakuje, gdy widzę, że mam piętnaście nieodebranych
połączeń i wiadomości od mamy.
Zadzwonił do niej?
Cholera!
Szybko wysyłam do niej wiadomość, że nic mi nie jest i wracam do domu. Lauren
wysyłam tę samą wiadomość. Ona także pisała do mnie z bilion razy. Reszta jest
od Zane’a. Kasuję wszystkie jego wiadomości bez czytania ich, po czym wyłączam
telefon.
Spędzam
resztę drogi patrząc przez okno, tak naprawdę nic nie widząc i rozpaczliwie
próbując również nic nie czuć.
Nie wiem,
gdzie pójdę, jak będę w Hidden Cove. Nie do domu. Boże, nie. Do Lauren też nie.
Nie jestem gotowa na rozmowę. Jeszcze nie.
W końcu każę
wysadzić się na plaży. Tylko te miejsce przychodzi mi na myśl. Opadam na piasek
i patrzę na fale.
Jestem tam
przez długi czas. Kiedy wracam do siebie, słońce zachodzi nad wodą w
olśniewającej wystawie kolorów.
Ocieram
policzki i odkrywam, że są one zimne i mokre od łez. Muszę iść – albo nasikam
do oceanu.
Zanim
odchodzę, włączam telefon i dzwonię do Lauren.
- V, gdzie
jesteś?! Nic ci nie jest?
Brzmi na
spanikowaną. Rozmawiała z Zanem?
Znowu się
rozpłakuję. – Lauren, mogę przyjść? Zane… on…
- On jest
tutaj – przerywa mi. – Stoi na korytarzu już od paru godzin. Co się stało, V? Wygląda na
zrujnowanego.
- Nie! –
Kręcę gwałtownie głową. – Nie mogę… nie chcę go widzieć!
Lauren
wzdycha. – Musisz. Powiedział, że nie pójdzie, dopóki z nim nie porozmawiasz –
osobiście. Jeśli zostanie, będziemy miały kłopoty. Wiesz, jaki jest kierownik.
Pozwalam
głowie opaść z frustracji, łzy zbierają mi się w oczach. – Dobra – mówię do
telefonu. – Ja… za niedługo tam będę.
Cholerny Zane.
Nie chcę teraz tego robić. Nie jestem gotowa na stawienie mu czoła.
Aiden Cross.
To musi być jakiś sen.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz