11.3.14

Rozdział 30

Tej nocy nie mamy wiele snu, więc kiedy nareszcie się budzę, jest już dziesiąta rano. Rozciągam się, czując cudownie obolała i zadowolona.
Zane pochyla się i całuje mój goły brzuch. – Chcesz wziąć razem prysznic?
Śmieję się, okrywając się kołdrą. – Nie, osobno. Jestem trochę… obolała po zeszłej nocy.
- Przepraszam – mówi, uśmiechając się nieskruszony. – Więc osobne prysznice. Potem weźmiemy śniadanie. Brzmi dobrze?
Odwzajemniam jego uśmiech. – Brzmi świetnie.
Gdy wyciągam ubrania z torby, dzwoni telefon Zane’a. Patrząc gniewnie na ekran, mruczy. – To praca. Muszę odebrać.
Wychodzi z pokoju, witając się szorstko z kimkolwiek, kto dzwoni.
Nie mogę przestać się uśmiechać. Zeszła noc była cudowna. Gdybym mogła budzić się obok Zane’a przez resztę mojego życia, nie potrzebowałabym niczego innego.
Jeśli weźmiemy ślub…
Zamknij się, Violet. Żadnych głupich snów na jawie. Po prostu żyj chwilą.
Potrząsając głową do siebie, wchodzę do łazienki. Przez jakiś czas moczę się w wannie, dopóki mój burczący brzuch nie przekonuje mnie do wyjścia i ubrania się.
Ugh, zapomniałam biustonosza. Oplatam się ręcznikiem, biorę czyste ciuchy i wracam do sypialni. Upewniając się, że Zane nadal jest pod prysznicem, upuszczam ręcznik i szukam w torbie czystego stanika.
Nie wzięłam żadnego? Czemu zabrałam piętnaście par majtek?
O świetnie, właśnie strąciłam torbę Zane’a z łóżka. I jest otwarta, więc wszystkie jego rzeczy wysypały się na podłogę.
Podnoszę torbę i ostrożnie odkładam na miejsce schludnie złożone ubrania. Coś wystaje spod łóżka. Wygląda jak obszerny rękopis. Zaciekawiona, podnoszę go i odwracam.
Hm. Tytuł to „Zakochując się w Twoim Duchu”, a pod nim przyklejone są dwie samoprzylepne, neonowo zielone kartki. Marszcząc brwi, przeglądam eleganckie gryzmoły na pierwszej kartce:

Aiden,
Rola Logana jest zrobiona dla ciebie! On jest gwiazdą rocka, który chce prowadzić normalne życie i zapisuje się do liceum, incognito. Tam zakochuje się w słodkiej i bystrej dziewczynie. Pisarką jest Jennifer Kingsley i scenariusz popierany jest przez Noah Dickensena! Co więcej, Chazz mówi, że Alaina zagra, jeśli ty też. Przeczytaj to i powiedz mi, co myślisz!

Aiden? Co do diabła? Czytam drugą kartkę.

Miałeś rację, co do zakończenia i tej sceny w kawiarni. Rozmawiałam z Drew i powiedziała, że jest to do uzgodnienia. Moglibyśmy omówić zmianę – gdybyś kiedykolwiek odebrał swój cholerny telefon! Albo może jesteś zbyt pochłonięty swoją rolą, jako „Zane O’Connor” w Nigdziejowie? Drew potrzebuje odpowiedzi jak najszybciej. Proszę, nie wyłączaj komórki!!
P.S. Miałeś rację, totalnie cię nie rozpoznałam! Ciemne włosy i oczy są seksowne!

Dłonie trzęsą mi się tak mocno, że scenariusz wylatuje z nich i ląduje na dywanie z głuchym odgłosem.
To nie może być to, co myślę. Musi być rozsądne wyjaśnienie. Niemożliwe, że Zane jest… niemożliwe.
Portfel Zane’a leży na komodzie. Nigdy go nie dotykałam – tak naprawdę nigdy nie przejrzałam żadnych z jego rzeczy. Podchodzę do niego jak we śnie. Muszę parę razy próbować, żeby po prostu go otworzyć.
Pęk czarnych kart kredytowych – wszystkie z napisem „Crosswinds Corporation”. Znajduję jego prawo jazdy – Zane O’Connor. Ale zdjęcie jest niechlujnie zachwycającej supergwiazdy Aidena Crossa.
Gapię się z niedowierzeniem na zdjęcie. Wcześniej nie widziałam jego prawa jazdy – po co miałabym to robić? Przydługie ciemnoblond włosy, te niezwykłe błękitne oczy… widziałam jego twarzy niezliczoną ilość razy w telewizji, na okładkach czasopism… na szafce Kim.
W ten sposób wygląda jak Bill, słabo zdaję sobie sprawę. Farbowanie włosów, szkła kontaktowe… to wszystko po co? Żeby zbadać rolę do filmu?
Czy tym to właśnie jest? Czy tym ja jestem? Badaniem? Teraz ma to sens. Zane – Aiden – wykorzystywał mnie. Oczywiście, że tak. Wiedziałam, że coś ukrywał i jak idiotka nigdy nie dążyłam do rozwikłania moich podejrzeń. Ponieważ w głębi duszy mu ufałam.
Jaka ze mnie idiotka.
Stoję wryta w miejsce, dopóki dźwięk zakręcanego prysznica nie popycha mnie do działania. Odkładam portfel Zane’a i scenariusz, po czym z rozgorączkowaniem zakładam ubrania.
Muszę stąd wyjść. Nawet nie chcę na niego patrzeć albo być z nim w tym samym pokoju. Muszę iść.
Chwytam wszystkie swoje rzeczy, nie martwiąc się czy coś przegapiłam. Buty – gdzie one są, do diabła?!
Dostrzegam je pod krzesłem. Biorę je i zarzucam torbę na ramię, biegnąc w kierunku drzwi.
Drzwi łazienki właśnie się otwierają. Nie zatrzymuję się. Docieram do drzwi, otwieram je i ostrożnie za sobą zamykam. Nie chcę, żeby wiedział, że wyszłam. Jeszcze nie.
Z szybko walącym sercem, jestem zdyszana i kręci mi się w głowie, walę w guzik przywołujący windę. Drzwi nareszcie się rozsuwają. Gdy naciskam guzik lobby, słyszę wołanie mojego imienia.
Podnoszę wzrok i widzę, jak Zane biegnie korytarzem, bez bluzki i butów. Nadchodzi tak szybko, że może mnie złapać zanim zamkną się drzwi. Walę w kółko w guzik. Drzwi zamykają się, gdy Zane znajduje się od nich zaledwie na odległość ramienia.
Chyba płaczę. Gorące łzy bez przerwy spływają z moich oczu, jak opadam na ścianę.
Wyraz jego twarzy – skonsternowany, poirytowany, trochę zły. On nie wie, że ja wiem.
Nie pamiętam wyjścia z windy i przejścia przez lobby. Wszystko robi się coraz bardziej mgliste. Nagle orientuję się, że stoję przed hotelem.
Zatrzymuje się przede mną niebieskobiałe auto. Otępiale otwieram tylne drzwi i wsiadam do środka.
- Mogę w czymś pomóc? – pyta ciemnowłosy kierowca, obracając głowę, aby na mnie spojrzeć.
- Muszę pojechać do Hidden Cove.
- Proszę pani, to nie jest taksówka.
Och. Świetnie.
- Przepraszam – mamroczę, szybko wychodząc.
Tym razem upewniam się, że na samochodzie napisane jest, że to taksówka, zanim wsiadam.
Usługi Taksówkarskie Rico. Cudownie. Siadam na tylnym siedzeniu maleńkiego białego auta.
- Muszę dotrzeć do Hidden Cove. Proszę się pośpieszyć – mówię do babcinej kobiety za kierownicą.
Spogląda na mnie ze zmarszczeniem brwi przez lusterko. – Hidden Cove, mówisz? To dwie godziny stąd. Nie wiem czy…
Urywa, przyglądając mi się mocniej. – To będzie sporo pieniędzy – ostrzega.
- To nic, mam tyle. Po prostu… proszę jechać!
Zane właśnie pojawił się za drzwiami. Zauważa mnie, jak odjeżdżamy.
Jest blisko. Zdołał walnąć w moje okno, zanim moja taksówkarka przyśpiesza i zostawiamy go z tyłu.
Nie mogę powstrzymać się od zerknięcia do tyłu. Zane stoi na drodze, oddychając ciężko i patrząc jak odjeżdżam.
Odwracam się od jego widoku, zaciskając powieki. Ból w moim sercu jest miażdżący.
- To twój chłopak? – pyta Babcina Pani. – Co ci zrobił?
- Nic – odpowiadam, nie otwierając oczu. – Tylko… on jest… nie tym, kim myślałam.
- Oni nigdy nie są, kochanie.

Ignoruję ciągłe dzwonienie mojej komórki, powiadamiające mnie, że mam nieodebrane połączenia i wiadomości. Siedziałam w Internecie, sprawdzając Aidena Crossa. Według zdjęć i różnych witryn plotkarskich Aiden Cross i piękna młoda aktorka Alaina Skye są gorącą parą. Boże. Według jednego artykułu zdjęcie Aidena i Alainy, śmiejących się i obejmujących, zostało zrobione parę dni temu. Chce mi się rzygać.
Są również jego zdjęcia z wieloma innymi pięknymi dziewczynami. W klubach, restauracjach… na czerwonym dywanie. W jednym zdjęciu trzyma rękę na tyłku supermodelki. Jest na nagłówkach gazet, gdzie obrazują go mającego nowy, seksowny wygląd, gdzie jest ogolony i ma krótkie włosy. We wszystkich tych zdjęciach ma blond włosy, oczy mają ten jaskrawy kolor błękitu.
Staram się wyszukać Zane’a, którego znam w zdjęciach sławnego piosenkarza, ale nie znajduję go. Szukam kogoś, kto nie istnieje.
Jest mi strasznie zimno. Moje wnętrzności są zamarznięte, a klatka piersiowa boli. Reszta mojego ciała jest zdrętwiała. Nie wiem… co ja zrobię?
Przewijam wiadomości i moje serce podskakuje, gdy widzę, że mam piętnaście nieodebranych połączeń i wiadomości od mamy.
Zadzwonił do niej?
Cholera! Szybko wysyłam do niej wiadomość, że nic mi nie jest i wracam do domu. Lauren wysyłam tę samą wiadomość. Ona także pisała do mnie z bilion razy. Reszta jest od Zane’a. Kasuję wszystkie jego wiadomości bez czytania ich, po czym wyłączam telefon.
Spędzam resztę drogi patrząc przez okno, tak naprawdę nic nie widząc i rozpaczliwie próbując również nic nie czuć.
Nie wiem, gdzie pójdę, jak będę w Hidden Cove. Nie do domu. Boże, nie. Do Lauren też nie. Nie jestem gotowa na rozmowę. Jeszcze nie.
W końcu każę wysadzić się na plaży. Tylko te miejsce przychodzi mi na myśl. Opadam na piasek i patrzę na fale.
Jestem tam przez długi czas. Kiedy wracam do siebie, słońce zachodzi nad wodą w olśniewającej wystawie kolorów.
Ocieram policzki i odkrywam, że są one zimne i mokre od łez. Muszę iść – albo nasikam do oceanu.
Zanim odchodzę, włączam telefon i dzwonię do Lauren.
- V, gdzie jesteś?! Nic ci nie jest?
Brzmi na spanikowaną. Rozmawiała z Zanem?
Znowu się rozpłakuję. – Lauren, mogę przyjść? Zane… on…
- On jest tutaj – przerywa mi. – Stoi na korytarzu już od paru godzin. Co się stało, V? Wygląda na zrujnowanego.
- Nie! – Kręcę gwałtownie głową. – Nie mogę… nie chcę go widzieć!
Lauren wzdycha. – Musisz. Powiedział, że nie pójdzie, dopóki z nim nie porozmawiasz – osobiście. Jeśli zostanie, będziemy miały kłopoty. Wiesz, jaki jest kierownik.
Pozwalam głowie opaść z frustracji, łzy zbierają mi się w oczach. – Dobra – mówię do telefonu. – Ja… za niedługo tam będę.
Cholerny Zane. Nie chcę teraz tego robić. Nie jestem gotowa na stawienie mu czoła.

Aiden Cross. To musi być jakiś sen.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz