Jadę prosto
do Lauren. Robi swoją dziwną zupę, kiedy ja robię tyradę, słownie atakując
Matta i Rachel każdym złym epitetem, jaki mogę wymyślić. Gdzieś pomiędzy moim
szaleństwem dwunastoletnie siostry Lauren wślizgują się do kuchni i patrzą na
mnie szerokimi, zafascynowanymi oczami, gdy klnę i się wściekam. Nie często się
złoszczę, ale kiedy to robię, mam skłonności do bycia trochę Hulkowatą.
Dwie godziny
później czuję się lepiej. Tak jakby. Idę do domu, aby wziąć prysznic i trochę
płaczę pod uspokajającym gorącym natryskiem. Wkrótce łzy wysychają i zaczynam
czuć się naprawdę głupio. I wkurzona. Wciąż myślę o Matcie i Rachel razem,
ukrywających się i radośnie trzymających się za ręce… śmiejąc się, całując,
uprawiając seks… ugh!
Zakręcam
wodę z większą siłą niż to potrzebne i energicznie się wycieram. Oplatam
ręcznikiem ciało i wpadam do pokoju, mrucząc do siebie.
-
Zdradzający dupek i łajdak! – mówienie tego głośno jest dziwacznie
przeczyszczające.
- Co
mówiłaś, Violet?
Wrzeszczę i
niezręcznie podskakuję. Mama siedzi na moim łóżku! Patrzy na mnie z zabawnym
zmarszczeniem brwi. Usłyszała to, co powiedziałam?
- C-co?!
Nic! – dukam, przyciskając do siebie ręcznik. – Ja tylko… rapowałam. Lubię
czasami, kiedy sądzę, że jestem sama. Co… co robisz w moim pokoju, na moim
łóżku? Co, uch, się dzieje?
- Nie wiedziałam,
że rapujesz – mówi mama, zdezorientowania moim paplaniem. – To… dziwne.
Przepraszam, nie chciałam cię przestraszyć. Pomyślałam, że może zechcesz ubrać
to na kolację.
Podnosi
długą szafirową suknię. Sukienka jest jedną z tych zawijanych ze lśniącym
liściastym wzorem ozdabiającym przylepny materiał. Była bardzo ładna.
Moja biedna
matka. Ma świetny gust i uwielbia ubrania, a tkwi ze mną, dziewczyną, która
przekłada wygodę ponad modę. Połowa bluzek w mojej szafie jest z pudła ciuchów,
które zostawił mój tata, kiedy porzucił nas dla dziwki z tej strony randkowej.
To nie tak, że jestem klaunem modowym. Po tym jak straciłam dużo wagi,
przyznaję, że moje stroje były efektowne oraz zdzirowate. Ale po jakimś czasie,
podekscytowanie uwagą ustąpiło a teraz nic mnie to nie obchodzi. Zmęczyłam się
gimnazjalistami liżącymi mnie wzrokiem. Zboczeńcy.
- Ładna –
mówię mamie, bo uśmiecha się do mnie podekscytowana. – Ale myślałam o ubraniu
dżinsów i ładnej bluzki. Nie chcę dać twojemu narzeczonemu złego wrażenia, że jestem
jakąś dobrze wychowaną młodą damą. Pomyśl o tym jak będzie rozczarowany, kiedy
odkryje prawdę.
- Hm, pewnie
masz rację. Ale jestem pewna, że Billowi przejdzie. – Mama przykrywa sukienką
moje skrzyżowane ramiona. – Wiem, że będziesz tak pięknie w niej wyglądać!
Powiedziałam ci, jak bardzo uwielbiam twoje włosy? Nowy kolor sprawia, że twoja
cera błyszczy.
- Dzięki –
mówię cicho. – Jeśli założę sukienkę, będę musiała ogolić nogi.
Mama zakłada
pasmo gładkich blond włosów za ucho, patrząc za mnie ze zdziwieniem. – A czy
nie golisz ich codziennie?
- Cóż, tak,
ale przez większość dni nie jestem dokładna. Jedynie szybko przejeżdżam golarką
przez nogi, jeśli jest zauważalny zarost. Ale nie sprawdzam czy są naprawdę
gładkie.
- Czemu dziś
muszą być gładkie? – pyta mama, wzruszając ramionami. – Planujesz, żeby ktoś
dotykał twoich nóg? Przypuszczam, że w restauracji może być paru ładnych
kelnerów.
- Mamo. –
Przewracam oczami. – Wiesz, że pozwalam na obmacywanie tylko lokajom. To przez
muszki.
Mama
uśmiecha się szeroko. – Och, więc masz szczęście. Idziemy do Czterech Pór Roku.
Jestem pewna, że tamci kelnerzy noszą muszki.
- Ugh!
Idziemy do jakiegoś luksusu? Czy to początek nowego trendu, jak już poślubiasz
pieniądze? Musimy zacząć udawać, że jesteśmy ludźmi z klasą?
- Hej! –
Mama celuje we mnie palcem, wyglądając na zranioną. – Nie musisz być bogatą,
żeby mieć klasę. Nie uważasz, że mam klasę?
Jak mogę się
z nią nie zgodzić? Zwłaszcza, kiedy trzyma palec w nosie? Tak, ma naprawdę
dziwaczne poczucie humoru.
- Dzięki, mamo,
to naprawdę atrakcyjne. Co za wzór. Zamierzasz umyć ręce, prawda?
Mama zrywa
się z łóżka. – Oczywiście. To właśnie robią ludzie z klasą – pociąga nosem,
przechodząc obok mnie.
Wraca, kiedy
zakładam szlafrok. – Wciąż mnie rozpraszasz, V. Chciałam o czymś z tobą
porozmawiać.
Natychmiast
napinam się, odwracając do niej. Mama wygląda na podenerwowaną – nie patrzy mi
w oczy. O Boże, proszę, niech to nie będzie rak…
Znowu opada
na moje łóżko i podnosi poduszkę, kładąc ją na kolanach, a potem opiera na niej
ramiona. Moje mięśnie boleśnie sztywnieją, jak czekam, aż wypowie budzące grozę
słowa.
- Obiecaj,
że nie pomyślisz, że jestem łatwa.
- O mój
Boże! Jest mi tak… chwila, co?
Mama nie
podnosi wzroku. Czy ona się rumieni? Bierze głęboki wdech, a ja mam inne przeczucie.
– Bill i ja…
- Nie,
przestań! – Podnoszę ręce w powstrzymującym geście. – Naprawdę nie potrzebuję
wiedzieć, że wy dwoje uprawiacie seks!
- Co? – Mama
wygląda na niemal tak przerażoną jak ja. – Violet! Nie to miałam powiedzieć!
Zaufaj mi, byłabyś ostatnią osobą, której zwierzyłabym się na temat mojego
życia seksualnego.
Prawie
mdleję z ulgi. – O dzięki Bogu. Tutaj to samo.
Unosi brwi.
– Słucham, panienko? Masz życie seksualne?
- Nie, niektórzy z nas są wciąż niepokalani. –
Nie tak jak Matt i Rachel, oszalali z seksu zdrajcy.
Mama przez
chwilę wygląda na zagubioną. Potem potrząsa głową. – W każdym razie, chciałam
powiedzieć… cóż, Bill… zaskoczył mnie wczesnym prezentem ślubnym – poszerzoną
wycieczką po Europie jako nasz miesiąc miodowy!
Szczęka mi
opada. – Mamo! To fantastycznie! Zawsze chciałaś
polecieć do Europy!
Kiwa głową z
przejęciem. – Tak, to byłoby spełnienie marzeń. Anglia, Francja, Włochy…
wyobrażasz sobie? Ale chodzi o to, że Bill ma naprawdę ważną biznesową fuzję
tuż po ślubie, więc nie będzie mógł wziąć dnia wolnego, nie mówiąc o miesiącu.
Więc… - Urywa i patrzy na mnie niepewnie. – Myślał, że może najlepszym pomysłem
byłoby wybranie się na nasz miesiąc miodowy przed
ślubem. To ma sens, zwłaszcza, że dom przechodzi remont, a teraz jest wolny
sezon Jane – mogłabym pracować nad jej stroną z każdego miejsca i wiesz, że
zatrudniliśmy specjalistkę od organizowania ślubów, a ona powiedziała, że może
porozumiewać się ze mną przez wiadomości i maila, więc cały czas robi to z
niektórymi swoimi klientami i…
Mama ma
skłonność do paplania, kiedy jest zdenerwowana. Zastanawiam się jak daleko by
zaszła, gdybym jej pozwoliła?
- To
świetnie – wtrącam w końcu, kiedy nabiera powietrza. – Brzmi na to, że wszystko
załatwiłaś. I całkowicie masz moje błogosławieństwo, jeśli tego chciałaś.
- Dziękuję –
mówi, sięgając, by uścisnąć moją dłoń. – To wiele znaczy.
Wzruszam
ramionami. – Zasługujesz na to. – Siadam na wygodnym, puszystym krześle
biurkowym. – Kiedy wylatujecie?
- Cóż… w
przyszłym tygodniu. – Mama zerka na mnie. – Więc rozmawiałam z Jane, a ona
powiedziała, że chętnie pozwoli ci zostać u siebie. Nie masz nic przeciwko? Bo
jeśli tak, to mogę…
- Chwila,
czemu nie mogę zostać tutaj? Mam siedemnaście lat, nie piję ani nie biorę
narkotyków. Możesz mi zaufać – jestem nudna.
- Ufam ci,
Violet – mówi. – Ale nie jest tak, że wyjeżdżam na weekend. Wyjadę na cały
miesiąc, do Europy. Nie mogłabym się dobrze bawić, gdybyś była tutaj sama. I –
ciągnie, gdy zaczynam protestować – do końca miesiąca musimy się stąd
wyprowadzić, pamiętasz?
Dostaję
nagły policzek od rzeczywistości. Już nie będziemy mieszkać w tym gównianym
mieszkaniu. Będę miała bogatego ojczyma! Nasze życia drastycznie się zmienią.
O tak, a
także zdradzano mnie i zostałam rzucona przez mojego pierwszego chłopaka. Tak,
Matt był moim pierwszym chłopakiem. Jestem opóźniona.
Wszystko to
jest nieco przytłaczające.
Mama wciąż
gada. – Nie, jest okej – mówię. – Zostanę z Jane. Jest fajna i całkiem dobrze
się dogadujemy. Poza tym, to tylko na miesiąc, tak?
Niebieskie
oczy mamy są jasne od nierozlanych łez. – Tak – mówi szybko. – Bardzo ci
dziękuję, Violet! Wiem, że trochę wciągnęłam cię w zasadzkę… tymi wszystkimi
zmianami, ale jesteś w stosunku do tego taka cudowna. – Podskakuje, żeby mocno
mnie uścisnąć. – Jestem taka szczęśliwa! Nie mogę się doczekać, abyś poznała
Billa.
Odwzajemniam
jej uścisk, podekscytowana siłą jej objęcia. Wtedy postanawiam, że nie zrobię
niczego, żeby jej to spartaczyć.
Bóg jeden
wie, że ona na to zasługuje.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz