23.10.13

Rozdział 3

Jadę prosto do Lauren. Robi swoją dziwną zupę, kiedy ja robię tyradę, słownie atakując Matta i Rachel każdym złym epitetem, jaki mogę wymyślić. Gdzieś pomiędzy moim szaleństwem dwunastoletnie siostry Lauren wślizgują się do kuchni i patrzą na mnie szerokimi, zafascynowanymi oczami, gdy klnę i się wściekam. Nie często się złoszczę, ale kiedy to robię, mam skłonności do bycia trochę Hulkowatą.
Dwie godziny później czuję się lepiej. Tak jakby. Idę do domu, aby wziąć prysznic i trochę płaczę pod uspokajającym gorącym natryskiem. Wkrótce łzy wysychają i zaczynam czuć się naprawdę głupio. I wkurzona. Wciąż myślę o Matcie i Rachel razem, ukrywających się i radośnie trzymających się za ręce… śmiejąc się, całując, uprawiając seks… ugh!
Zakręcam wodę z większą siłą niż to potrzebne i energicznie się wycieram. Oplatam ręcznikiem ciało i wpadam do pokoju, mrucząc do siebie.
- Zdradzający dupek i łajdak! – mówienie tego głośno jest dziwacznie przeczyszczające.
- Co mówiłaś, Violet?
Wrzeszczę i niezręcznie podskakuję. Mama siedzi na moim łóżku! Patrzy na mnie z zabawnym zmarszczeniem brwi. Usłyszała to, co powiedziałam?
- C-co?! Nic! – dukam, przyciskając do siebie ręcznik. – Ja tylko… rapowałam. Lubię czasami, kiedy sądzę, że jestem sama. Co… co robisz w moim pokoju, na moim łóżku? Co, uch, się dzieje?
- Nie wiedziałam, że rapujesz – mówi mama, zdezorientowania moim paplaniem. – To… dziwne. Przepraszam, nie chciałam cię przestraszyć. Pomyślałam, że może zechcesz ubrać to na kolację.
Podnosi długą szafirową suknię. Sukienka jest jedną z tych zawijanych ze lśniącym liściastym wzorem ozdabiającym przylepny materiał. Była bardzo ładna.
Moja biedna matka. Ma świetny gust i uwielbia ubrania, a tkwi ze mną, dziewczyną, która przekłada wygodę ponad modę. Połowa bluzek w mojej szafie jest z pudła ciuchów, które zostawił mój tata, kiedy porzucił nas dla dziwki z tej strony randkowej. To nie tak, że jestem klaunem modowym. Po tym jak straciłam dużo wagi, przyznaję, że moje stroje były efektowne oraz zdzirowate. Ale po jakimś czasie, podekscytowanie uwagą ustąpiło a teraz nic mnie to nie obchodzi. Zmęczyłam się gimnazjalistami liżącymi mnie wzrokiem. Zboczeńcy.
- Ładna – mówię mamie, bo uśmiecha się do mnie podekscytowana. – Ale myślałam o ubraniu dżinsów i ładnej bluzki. Nie chcę dać twojemu narzeczonemu złego wrażenia, że jestem jakąś dobrze wychowaną młodą damą. Pomyśl o tym jak będzie rozczarowany, kiedy odkryje prawdę.
- Hm, pewnie masz rację. Ale jestem pewna, że Billowi przejdzie. – Mama przykrywa sukienką moje skrzyżowane ramiona. – Wiem, że będziesz tak pięknie w niej wyglądać! Powiedziałam ci, jak bardzo uwielbiam twoje włosy? Nowy kolor sprawia, że twoja cera błyszczy.
- Dzięki – mówię cicho. – Jeśli założę sukienkę, będę musiała ogolić nogi.
Mama zakłada pasmo gładkich blond włosów za ucho, patrząc za mnie ze zdziwieniem. – A czy nie golisz ich codziennie?
- Cóż, tak, ale przez większość dni nie jestem dokładna. Jedynie szybko przejeżdżam golarką przez nogi, jeśli jest zauważalny zarost. Ale nie sprawdzam czy są naprawdę gładkie.
- Czemu dziś muszą być gładkie? – pyta mama, wzruszając ramionami. – Planujesz, żeby ktoś dotykał twoich nóg? Przypuszczam, że w restauracji może być paru ładnych kelnerów.
- Mamo. – Przewracam oczami. – Wiesz, że pozwalam na obmacywanie tylko lokajom. To przez muszki.
Mama uśmiecha się szeroko. – Och, więc masz szczęście. Idziemy do Czterech Pór Roku. Jestem pewna, że tamci kelnerzy noszą muszki.
- Ugh! Idziemy do jakiegoś luksusu? Czy to początek nowego trendu, jak już poślubiasz pieniądze? Musimy zacząć udawać, że jesteśmy ludźmi z klasą?
- Hej! – Mama celuje we mnie palcem, wyglądając na zranioną. – Nie musisz być bogatą, żeby mieć klasę. Nie uważasz, że mam klasę?
Jak mogę się z nią nie zgodzić? Zwłaszcza, kiedy trzyma palec w nosie? Tak, ma naprawdę dziwaczne poczucie humoru.
- Dzięki, mamo, to naprawdę atrakcyjne. Co za wzór. Zamierzasz umyć ręce, prawda?
Mama zrywa się z łóżka. – Oczywiście. To właśnie robią ludzie z klasą – pociąga nosem, przechodząc obok mnie.
Wraca, kiedy zakładam szlafrok. – Wciąż mnie rozpraszasz, V. Chciałam o czymś z tobą porozmawiać.
Natychmiast napinam się, odwracając do niej. Mama wygląda na podenerwowaną – nie patrzy mi w oczy. O Boże, proszę, niech to nie będzie rak…
Znowu opada na moje łóżko i podnosi poduszkę, kładąc ją na kolanach, a potem opiera na niej ramiona. Moje mięśnie boleśnie sztywnieją, jak czekam, aż wypowie budzące grozę słowa.
- Obiecaj, że nie pomyślisz, że jestem łatwa.
- O mój Boże! Jest mi tak… chwila, co?
Mama nie podnosi wzroku. Czy ona się rumieni? Bierze głęboki wdech, a ja mam inne przeczucie. – Bill i ja…
- Nie, przestań! – Podnoszę ręce w powstrzymującym geście. – Naprawdę nie potrzebuję wiedzieć, że wy dwoje uprawiacie seks!
- Co? – Mama wygląda na niemal tak przerażoną jak ja. – Violet! Nie to miałam powiedzieć! Zaufaj mi, byłabyś ostatnią osobą, której zwierzyłabym się na temat mojego życia seksualnego.
Prawie mdleję z ulgi. – O dzięki Bogu. Tutaj to samo.
Unosi brwi. – Słucham, panienko? Masz życie seksualne?
- Nie, niektórzy z nas są wciąż niepokalani. – Nie tak jak Matt i Rachel, oszalali z seksu zdrajcy.
Mama przez chwilę wygląda na zagubioną. Potem potrząsa głową. – W każdym razie, chciałam powiedzieć… cóż, Bill… zaskoczył mnie wczesnym prezentem ślubnym – poszerzoną wycieczką po Europie jako nasz miesiąc miodowy!
Szczęka mi opada. – Mamo! To fantastycznie! Zawsze chciałaś polecieć do Europy!
Kiwa głową z przejęciem. – Tak, to byłoby spełnienie marzeń. Anglia, Francja, Włochy… wyobrażasz sobie? Ale chodzi o to, że Bill ma naprawdę ważną biznesową fuzję tuż po ślubie, więc nie będzie mógł wziąć dnia wolnego, nie mówiąc o miesiącu. Więc… - Urywa i patrzy na mnie niepewnie. – Myślał, że może najlepszym pomysłem byłoby wybranie się na nasz miesiąc miodowy przed ślubem. To ma sens, zwłaszcza, że dom przechodzi remont, a teraz jest wolny sezon Jane – mogłabym pracować nad jej stroną z każdego miejsca i wiesz, że zatrudniliśmy specjalistkę od organizowania ślubów, a ona powiedziała, że może porozumiewać się ze mną przez wiadomości i maila, więc cały czas robi to z niektórymi swoimi klientami i…
Mama ma skłonność do paplania, kiedy jest zdenerwowana. Zastanawiam się jak daleko by zaszła, gdybym jej pozwoliła?
- To świetnie – wtrącam w końcu, kiedy nabiera powietrza. – Brzmi na to, że wszystko załatwiłaś. I całkowicie masz moje błogosławieństwo, jeśli tego chciałaś.
- Dziękuję – mówi, sięgając, by uścisnąć moją dłoń. – To wiele znaczy.
Wzruszam ramionami. – Zasługujesz na to. – Siadam na wygodnym, puszystym krześle biurkowym. – Kiedy wylatujecie?
- Cóż… w przyszłym tygodniu. – Mama zerka na mnie. – Więc rozmawiałam z Jane, a ona powiedziała, że chętnie pozwoli ci zostać u siebie. Nie masz nic przeciwko? Bo jeśli tak, to mogę…
- Chwila, czemu nie mogę zostać tutaj? Mam siedemnaście lat, nie piję ani nie biorę narkotyków. Możesz mi zaufać – jestem nudna.
- Ufam ci, Violet – mówi. – Ale nie jest tak, że wyjeżdżam na weekend. Wyjadę na cały miesiąc, do Europy. Nie mogłabym się dobrze bawić, gdybyś była tutaj sama. I – ciągnie, gdy zaczynam protestować – do końca miesiąca musimy się stąd wyprowadzić, pamiętasz?
Dostaję nagły policzek od rzeczywistości. Już nie będziemy mieszkać w tym gównianym mieszkaniu. Będę miała bogatego ojczyma! Nasze życia drastycznie się zmienią.
O tak, a także zdradzano mnie i zostałam rzucona przez mojego pierwszego chłopaka. Tak, Matt był moim pierwszym chłopakiem. Jestem opóźniona.
Wszystko to jest nieco przytłaczające.
Mama wciąż gada. – Nie, jest okej – mówię. – Zostanę z Jane. Jest fajna i całkiem dobrze się dogadujemy. Poza tym, to tylko na miesiąc, tak?
Niebieskie oczy mamy są jasne od nierozlanych łez. – Tak – mówi szybko. – Bardzo ci dziękuję, Violet! Wiem, że trochę wciągnęłam cię w zasadzkę… tymi wszystkimi zmianami, ale jesteś w stosunku do tego taka cudowna. – Podskakuje, żeby mocno mnie uścisnąć. – Jestem taka szczęśliwa! Nie mogę się doczekać, abyś poznała Billa.
Odwzajemniam jej uścisk, podekscytowana siłą jej objęcia. Wtedy postanawiam, że nie zrobię niczego, żeby jej to spartaczyć.

Bóg jeden wie, że ona na to zasługuje.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz